|
czwartek, 04 lutego 2010
Filmorozwiazanie :)
Tak wiec, jak zobaczyliscie na filmiku, chodzi o oryginalna kolejke gorska (rollercoaster) ktorej tor oplata fantazyjnie budynek stacji Tokyo Dome, przechodzac rowniez przez srodek wielkiego Diabelskiego Mlyna (z ktorego wlasnie robilam zdjecie do fotozagadki). Nawiasem mowiac ten wlasnie Mlyn byl pierwszym na swiecie takim kolem pozbawionym srodka. Samo kolo nie kreci sie, tylko wagoniki jada po nim w kolko. Ale wracajac do kolejki. Na filmiku widac, jak przecina ona (doslownie!) rog domu, nie widac niestety, ze przy drugim okrazeniu doslownie wisi nad ulica poza obrebem budynku. Wrazenia z przejazdzki sa niesamowite. Polponka, ktora jest goraca wielbicielka takich atrakcji (aha, z tej strony mnie jeszcze nie znacie! ;) ), miala okazje przejechac sie na roznych kolejkach, niektorych nawet wiekszych i bardziej szalonych. Jednak wszystkie bez wyjatku znajdowaly sie na peryferiach, na wydzielonym terenie parku rozrywki. Szalona jazda w samym sercu wielkiej metropolii okazala sie naprawde zaskakujaca! Przedsmak do rozrywki stanowi niezwykle surowa kontrola przed odjazdem. Nawet zima wszelkie szaliki i inne powiewajace elementy odziezy sa niedozwolone. Zabrania sie miec ze soba jakichkolwiek rzeczy, nawet gleboko w kieszeniach. Sprawdzanie pasazerow, kazdorazowa kontrola zapiec pasow itp. sa co prawda czasochlonne i wydluzaja kolejke, ale bezsprzecznie powiekszaja zaufanie do obslugi i komfort psychiczny jazdy. Dzieki temu odczuwa sie przyjemny dreszczyk emocji, ale nie obawe, czy przerazenie. Dodatkowym plusem tej kolejki jest to, ze jest stosunkowo nowa. Przy projektowaniu jej wykorzystano wszelkie najnowsze badania nad ludzka natura: odczuciem strachu i przyjemnosci. Dzieki temu smialo moge powiedziec, ze to jeden z najlepszych coasterow jakie znam. Dopisek: Nie powstrzymalam sie przed zamieszczeniem na filmiku rowniez panoramy miasta, a takze fragmentu przepieknych zimowych iluminacji. Mam nadzieje, ze mi to wybaczycie. :)
środa, 03 lutego 2010
Fotozagadka :)
Mam dla Was dzisiaj fotozagadke pod tytulem: "A cio to?":) Ci, ktorzy wiedza proszeni sa o zachowanie ciszy, aby udostepnic tym, co nie wiedza pole do wyobrazni. :)
Sorki, ze zdjatko jest miejscami tak paskudnie niewyrazne. To nie po to, zeby Wam utrudnic, tylko dlatego, ze zrobilam je z niezbyt czystego okna "czegos". Milej zabawy!
niedziela, 24 stycznia 2010
Kazdy, tylko nie Polponka
- Mamy rok 22 epoki Heisei, jest to rok Tygrysa, zgadza sie? - peroruje Polponka. - Czy wiesz, ze J. jest spod znaku Tygrysa? *** Styczen - najwieksza goraczka wyprzedazy! Polponka pochyla sie nad metka i mruczy w desperacji: Jesli to kosztowalo 8 tysiecy jenow i jest po 70% obnizce, to ile to teraz kosztuje?
poniedziałek, 18 stycznia 2010
Guma z kieszonka
Jak wiadomo nie ma chyba bardziej dokuczliwych smieci, niz zuzyte gumy nie owiniete w papierek. Kazdy, komu guma kiedys przykleila sie do buta wie o co chodzi. A nawet jesli jest wrzucona przykladnie do kosza, to i tak przy selekcjonowaniu odpadow takie "gole" gumy stanowia problem. Mamy wiec tu gumy w opakowaniu zbiorczym, w saszetce z zamknieciem. Jednak do opakowania dolaczony jest bloczek z papierkami do owijania zuzytych gum, a z boku jest specjalna kieszonka na takowe. Czysto i wygodnie! Niby taki drobiazg, ze nie warto o nim pisac, a jednak drobiazgi skladaja sie na otaczajaca rzeczywistosc. A taka troske o detale w Japonii widze na kazdym kroku, niektore rzeczy sa nawet troche "przekombinowane" (i przez to zabawne ;)), ale ogolnie tendencja sympatyczna, no nie? :) *** Niebieeskie, niebieskie... ...i tylko kilka malych bialych chmurek. Takie powinno byc niebo zima. Wychodze na dwor i otaczajaca jasnosc rozprasza we mnie smutki i niepokoje, przynosi radosc z samego faktu bycia w tym miejscu. Swiat po Lewej wita mnie kotem leniwie rozciagnietym na lawce w parku, starsza pania karmiaca golebie, rozesmiana grupa nastolatkow i wpatrzona w siebie zakochana para. Mija mnie grupka ochotnikow w pomaranczowych kamizelkach miarowo uderzajacych w deszczulki - to przypomnienie dla okolicznych mieszkancow, ze jest bardzo sucho i trzeba uwazac, aby nie zaproszyc ognia. Slonce odbija sie od lustrzanych budynkow przy stacji.
Za dlugo zylam pod pulapem szarych chmur. W Swiecie po Prawej sa one zima tak geste, ze zabieraja nadzieje na to, ze dalej cos jeszcze jest... Przyginaja do szarej ziemi. Nawet Swiat po Srodku zasnul sie chmurami, ktore przywiozl ze soba W. Nie ze zlej woli przywiozl, one po prostu juz w nim sa, bo on tez za dlugo tam byl...
Ale teraz jestem tutaj, gdzie jest jasno, spokojnie i gdzie zawsze odpoczywam. Moj maly tajemny azyl, chociaz na chwile...
Wdycham swieze powietrze i mysle: "jakos to bedzie!". Nie wiem tylko, jak...
środa, 13 stycznia 2010
Anegdotek urzedniczych ciag dalszy
Akcja Taksowkarz Jezeli czytaliscie poprzednia anegdotke o zyciu urzednikow, to wiecie juz, ze Polponka ma szpiega w Urzedzie Miejskim i ze w jego sekcji sprawuje sie piecze nad odnawianiem pewnego panstwowego bloku mieszkalnego. Jak juz pisalam, renowacja takiego budynku wiaze sie z poteznym halasem, w zwiazku z tym podjeto rozmaite akcje, aby pozyskac zrozumienie mieszkancow. Jednak pewien taksowkarz, ktoremu z racji swojej profesji zdarza sie pracowac po nocach i odsypiac w dzien, nie przyjal tego do wiadomosci i zaczal wzywac na biednych robotnikow policje! Policjanci po zbadaniu sprawy zglosili sie do Urzedu Miejskiego z prosba, aby "cos z tym halasem zrobic", bo facet do nich wydzwania... Akcja Ghostbusters Pisalam juz, ze zywot urzednika panstwowego w Japonii bywa niebezpieczny. Czasami maja na to nawet wplyw sily nadprzyrodzone! :) Pewnego dnia do sekcji, w ktorej pracuje szpieg Polponkowy, zawital malarz scienny pracujacy dla ekipy odnawiajacej wspomniany wyzej budynek. Malarz zglosil, ze pracy kontynuowac nie moze, poniewaz... blok jest nawiedzony. Podobniez po jego powrocie z pracy zona stwierdzila nawet, ze duch przyczepil mu sie do plecow! Co ciekawe, zona owa wyrysowala mu na kartce caly plan budynku, w ktorym rzekomo nigdy nie byla i zaznaczyla krzyzykami dwa mieszkania, w ktorych znajduja sie duchy. Chcac nie chcac szef sekcji wraz z kilkoma wspolpracownikami zaopatrzonymi w plan wyrysowany przez zone wyruszyli na penetracje budynku. Oba mieszkania byly niezamieszkane i sprawialy istotnie dosc niemile wrazenie, jednak obecnosci duchow w nich nie wykryto. Malarz scienny zas, otrzymawszy solenna obietnice, ze mieszkania sa "niezaduszone", ponownie przystapil do pracy. *** Dla tych z Was, ktorzy maja chec zaglosowac na moj blog informuje, ze mozna juz wysylac SMS-y o tresci D00135 na numer 7144. Koszt SMS-a to 1,22 brutto, glosowac mozna do 21 stycznia. W numerze znak 0 to cyfra zero, nie nalezy wstawiac zadnych spacji.
piątek, 08 stycznia 2010
Dlaczego sie zglosilam i mini-vademecum
Zastanawialam sie, czy powinnam zglosic bloga do konkursu Blog Roku 2009. Ogolnie rzecz biorac nie przepadam za konkursami i atmosfera rywalizacji i nie zawsze pozytywnych emocji, ktora im towarzyszy. Nie uwazam tez, aby ten blog byl szczegolnie godny nagrody. Powiem wrecz, ze przegladajac niektore zgloszone blogi, prawdziwe perelki blyskotliwie napisane i z wspaniala oprawa graficzna myslalam sobie: "Polponko, z czym do goscia?... :(" *** DLA TYCH, KTORZY ZAJRZELI TU PO RAZ PIERWSZY, szukaja informacji o Japonii i nie maja zbytniej ochoty przedzierac sie przez gaszcze tekstu - maly przewodnik. ;) Oto kilka propozycji wpisow, do ktorych warto zajrzec: Do poczytania:
Do ogladania:
A moze moi stali Czytelnicy tez maja jakies swoje ulubione wpisy, ktore szczegolnie poleciliby nowoprzybylym?
środa, 06 stycznia 2010
Gdzie sie Japonczyk szwenda po polnocy...
...w Nowy Rok? Oczywiscie wybiera sie na pierwsza poranna modlitwe do swiatyni shintoistycznej! Jest to tradycja niewiele juz majaca wspolnego z wiara, za to bardzo malownicza. Mimo przejmujacego zimna warto sie wybrac razem z nimi chociaz raz i to niekoniecznie do najmodniejszej swiatyni jak np. Meiji Jingu. Wrecz przeciwnie, male, lokalne swiatynki tez sa bardzo nastrojowe, a stoi sie w kolejce duzo krocej...
Oczywiscie niekoniecznie trzeba isc w nocy. Zmarzluchy spokojnie moga dopelnic tradycji w ciagu kilku najblizszych dni, bo Swieto Noworoczne trwa w Japonii nie tylko pierwszego stycznia. Warto za to koniecznie kupic wrozbe noworoczna, bo szansa na to, ze bedzie pomyslna jest wysoka (swiatynia dba o dobry nastroj swoich owieczek ;)).
wtorek, 29 grudnia 2009
Akcesoria noworoczne
Czy juz pisalam, ze sie nie wyrabiam? Ze co, ostanio o niczym innym nie pisze?! Aha, to przepraszam... :< *** Szkola przyslala opinie uczniow na temat tej prelekcji ostatnio. Alez to bylo wzruszajace! W pierwszej chwili stos kartek gesto zapisanych recznym japonskim pismem troche mnie przerazil, ale jak zaczelam czytac to tak sie wciagnelam, ze pochlonelam jednym tchem jak powiesc kryminalna! :) Zaskoczyl mnie entuzjazm tych mlodych ludzi, to, ze tak duzo zapamietali i wyciagneli z tego calkiem rozsadne wnioski. W zeszlym roku tez bylam zadowolona, ale w tym roku poszlo jeszcze lepiej. A moze mlodziez japonska, z natury dosc pozno dojrzewajaca, staje sie z roku na rok powazniejsza? *** W Japonii teraz dopiero widac prawdziwa przedswiateczna krzatanine. Nowy Rok to prawdziwe wydarzenie tutaj, chociaz nie ma szampana, fajerwerkow i tancow. Sa za to wyprawy do swiatyn, dekoracje domow, specjalne potrawy, dzwony noworoczne itp. Nie bede teraz tego dokladnie opisywac, ale przynajmniej pokaze Wam pare fotek z bazaru akcesoriow noworocznych. Serie zdjec takich jak te ponizej zamiescilam TUTAJ.
Zycze wspanialej, szampanskiej zabawy na Sylwestra!
czwartek, 24 grudnia 2009
Wraz z zyczeniami...
W takie dni moje mysli wracaja do Polski. Spaceruje pieknie udekorowanymi tokijskimi uliczkami i napawam sie pseudoswiateczna atmosfera, ale wiem, ze duszy w tym nie ma... I trudno, bo przeciez Boze Narodzenie to swieto importowane. Tylko nieliczni zasiada tutaj do Wigilii przy choince. Mysle o tym, czego moge zyczyc Wam, ktorzy regularnie zagladacie tu, do mojego "ogrodka" i radujecie moje serce cieplymi, dodajacymi odwagi komentarzami. Zdrowia, milosci, dostatku... kazdy z Was najlepiej wie, czego mu teraz najbardziej potrzeba. Kazde z Was o czyms marzy i jesli moje zyczenia moga cokolwiek pomoc, to ja wlasnie tego chce Wam dzisiaj zyczyc. No i - z dusza, czy bez - japonskie iluminacje sa naprawde piekne! Porobilam troche zdjec, ale nie mialam czasu ich wrzucic... Mam dla Was za to filmowy "prezencik": fragment bozenarodzeniowego spektaklu "Candle Reflections" w Disney Resort. Filmik niestety tego nie oddaje, ale atmosfera tego spektaklu to cos, co naprawde zapiera dech w piersi.
środa, 16 grudnia 2009
Obiecanki cacanki...
...a Polponka sie jednak nie wyrabia... :( Zwlaszcza jak doszlo pare dodatkowych spraw, m.in. przygotowania do tej dorocznej prelekcji w szkole. Ja jednak wole mowic do starszych, a dzieci sie troche boje... ;) Wrocilam do domu wyczerpana, a tu rozkapryszony Senior, glodne koty, sprzet domowy, ktory nie chce wspolpracowac... Jak to dobrze, ze juz wkrotce W. przyjezdza! Ale tez nie mozna mu wszystkiego na leb zwalic, w koncu on tez nie wraca z wakacji... :( *** A na przeprosiny, ze tak rzadko ostatnio sie pojawiam, pare zdjatek z Tokijskich iluminacji swiatecznych. Ciekawsze zamiescilam w zeszlym roku, jesli ktos jeszcze nie widzial, to zachecam, zeby zerknac na grudzien 2008.
wtorek, 01 grudnia 2009
Spokojniejsze klimaty
Ucieszylam sie bardzo z pozytywnego przyjecia ostatniego filmiku! Dla tych, ktorych jednak troche zmeczyla poprzednia przejazdzka po miejskiej dzungli zapraszam do spokojniejszego zakatka - rowniez w samym centrum tokijskiej metropolii.
***
wtorek, 24 listopada 2009
Przejazdzka po Tokio
Chodzilismy juz z Wami na spacery po Tokio, teraz zapraszam Was na przejazdzke siecia tokijskich autostrad. Wiem, ze niektorych nuza wielkomiejskie widoki, ciagnace sie kilometrami wiezowce i biurowce itp, dlatego tez ponizszy filmik polecam raczej osobom, ktore tak jak ja sa zafascynowane metropoliami, a w wielkomiejskich dzunglach czuja sie jak w ryba w wodzie.
A jak ktos cierpliwie wytrzyma caly fimik, to pod koniec czeka go taki pejzaz: A tak przy okazji, YouTube zatrudnia ostatnio ekipe specjalistow najwyzszej klasy. Kiedy zamieszczalam tam filmik wyskoczyl mi blad nastepujacej tresci:
środa, 18 listopada 2009
Drugie dziecinstwo?...
Para siedzi w kawiarni. Kazde z nich z wyrazem skupienia na twarzy patrzy w swoj telefon komorkowy. Tak, tak... Nie dosc, ze hodujemy kurinoppe, to jeszcze mamy swoje komorkowe ogrody. Do naszych kurinoppe wpadaja rozni ludzie, zeby je poszturchac, bo wtedy lepiej sie rozwijaja. My oczywicie tez zagladamy do innych. A ogrody sie nakreca kluczykiem (oczywiscie wirtualnym). Faktem jest jednak, ze taka zabawa doskonale sie przydaje przy codziennych podrozach pociagami, gdzie jest ciasno i ciezko sie czyta gazete, skraca tez znacznie czas oczekiwania w kolejkach i poczekalniach - a przy tym, jak ktos to lubi, pozwala wyrazic sie artystycznie (zwlaszcza w przypadku ogrodu) i zawrzec nowe znajomosci.
czwartek, 12 listopada 2009
Wez sobie monetke!
Zdarzylo sie Wam kiedys, ze przy placeniu za zakupy zabraklo Wam doslownie kilku groszy? Czasem sprzedawca machnie reka, ale najczesciej trzeba dobywac grubszych nominalow, karty kredytowej, lub wrecz rezygnowac z zakupu. Z drugiej strony, jezeli mieliscie kiedys okazje sprzedawac cokolwiek, to wiecie jaki to problem stale dbac o to, aby nie zabraklo monet do wydawania reszty. Z punktu widzenia sklepu rowniez wiec lepiej jest, jezeli klient placi drobnymi, a nie duzymi nominalami, nie karta, no i oczywiscie nie rezygnuje z zakupu.
środa, 11 listopada 2009
Ploteczki (i kot)
Przy okazji pewnej prelekcji mialam okazje spotkac pare osob wielce mi milych. A podczas pozniejszego snucia sie po kawiarniach dowiedzialam sie o nich najrozniejszych nowinek.
*** Wieczorem.
czwartek, 05 listopada 2009
Zmeczenie naukowo, M. Jackson i zakupy
Podobno z Czarnej Dziury nic sie nie wydostaje (dzieki, A.:)), Polponka jednak jak dotychczas wypada stamtad niezawodnie uderzajac przy tym nosem w twarda rzeczywistosc Swiata po Srodku... Odrabiam wiec zaleglosci na blogu i zamieszczam kilka wpisow w jednym, dla kazdego cos milego. :) *** Jeden z moich ulubionych japonskich programow telewizyjnych Nattoku Gatten, w ktorym w sposob wielce przystepny i dowcipny przedstawia sie najnowsze odkrycia naukowe, poruszyl ostatnio temat zmeczenia. Podobno dzieki odkryciu pewnej substancji, ktora gromadzi sie w ciele czlowieka pod wplywem wysilku, zmeczenie jest juz zmierzalne. Dzieki temu oddzielono tez odczuwanie zmeczenia od zmeczenia wlasciwego, co okazalo sie bardzo istotne. Wykazalo bowiem, ze srodki takie jak kawa, gimnastyka, goraca kapiel, czy dodatkowa motywacja, ktore zagluszaja odczuwanie zmeczenia i rzekomo "dodaja sil" do dalszej pracy, w rzeczywistosci dzialaja na nasza niekorzysc, bo zmniejszaja percepcje zmeczenia, ktore w rzeczywistosci wcale sie nie zmniejsza! *** Czy widzieliscie juz film "This is it" o ostatnim, niedoszlym koncercie Michaela Jacksona? Ja po obejrzeniu go mialam wrazenie, ze cos tu nie gra. Ten film jest po prostu za dobry. Mial byc to material z prob uzyskany przypadkiem dzieki obecnosci "kilku kamer" ktore filmowaly je do dokumentacji, a jest calkowicie profesjonalny material filmowany z dziesiatek (sami zobaczcie z ilu stron sa ujecia!) profesjonalnych kamer podczas calej serii prob (zobaczcie, w ilu kostiumach wystepuje Michael w kazdej piosence!). Do tego zrecznie wplecione sceny z filmow, wywiadow itp - ten film jest lepszy, niz bylby z tego koncert. Moze ja tu tworze spiskowa teorie dziejow, ale zadalam sobie nagle pytanie, czy dla kogos nie bylo to oplacalne, ze zamiast koncertow z udzialem piecdziesiecioletniej juz (choc jeszcze w pelni sprawnej!) gwiazdy, fani dostali niezwykle kasowy film? Zwlaszcza, ze wszystkie plyty i gadzety z M.J. po jego smierci nagle zaczely isc jak swieze buleczki... *** Znajomi od jakiegos czasu namawiaja mnie usilnie na reklamy na blogu. Na poczatku nie chcialam o tym slyszec, ale teraz co zerkam na jakis blog, widze reklamy i to niekoniecznie agresywne, czasem delikatne, niegrozne. Sama nawet zaczelam klikac w reklamy na blogach, ktore lubie, niechze autor ma cos z tego, ze sprawia nam ucieche.
środa, 28 października 2009
Podwojne zycie
Jako ze Polponka sama prowadzi zycie dosc nietypowe, interesuja ja zywo przyklady oryginalnych zywotow innych. Jakis czas temu w telewizji japonskiej pokazywano ciekawy program o nowej tendencji wsrod (glownie) emerytow. Niegdys Japonczycy czesto marzyli sobie, ze po przejsciu na emeryture wyprowadza sie gdzies na wies. Najczesciej konczylo sie tylko na planach, a w przypadku realizacji nierzadko tacy ludzie juz po roku byli z powrotem. ;)
Jednak teraz pojawil sie nowy, ciekawy trend . Niektorzy postanowiaja mianowicie wyprowadzic sie na polowe. Co to znaczy? To znaczy, ze dom w Tokio (czy innym wielkim miescie) pozostaje, ale ok. pol roku spedzaja oni w innym domu, na wsi. I to nie na zasadzie letniego pobytu na daczy, tylko tak na powazniej.
Polponka przyklaskuje pomyslowi calym sercem. Co nie znaczy, ze nie widzi problemow... Bo przeciez takie zycie na dwa fronty, jezeli wklada sie w oba duzo serca, jest wyczerpujace. Czlowiek czasem ledwo radzi sobie z jednym zyciem, a coz dopiero dwa... *** Wspominalam juz wczesniej, ze jest nas najwyrazniej dwie. Ta Polponka, ktora swietnie czuje sie w Swiecie po Prawej, w poblizu W., ze swoimi kotami i swiadomoscia, ze zawsze mozna wpasc do M.i R., albo wyciagnac T. na kawe, chodzi teraz markotna, tuli koty i zali sie, ze czasu bylo na wszystko za malo... A mozliwe tez, ze troche sie boi, ze na dluzszy czas bedzie musiala odsunac sie w cien, oddajac pole tej drugiej Polponce, ktora az rwie sie do Swiata po Lewej i najchetniej juz wskakiwalaby w samolot - tylko ze narazie to ona zepchnieta jest na peryferia i nie ma nic do gadania.
poniedziałek, 26 października 2009
Oda do hipermarketow
O hipermarkety rodzime! Coz w was jest takiego, jakis wdziek, jakas atmosfera przyjazna, ze ludzie czuja sie tu jak w domu? Potrzebna komus sznurowka? Pojdzie sobie na stoisko z butami i wyciagnie z jakiegos buta. Kaszelek sie przyplatal? Wyjmie sobie czlowiek tabletke z pudelka, poczestuje sie, potem pojdzie na stoisko z napojami, popije soczkiem i kulturalnie odstawi z powrotem na polke... Nikt mu w tym nie przeszkodzi, bo obslugi ze swieca by szukac. Jedynie komunikaty nawolujace sprzedawcow na ich stoiska uswiadamiaja nam, ze tu ktos jednak pracuje. *** Polponka, ktora zazwyczaj ostatnio porusza sie ruchem wahadlowym pomiedzy Polska a Japonia, miala w ten weekend rzadka okazje pojechac na Ukraine. I dobrze. O Ukrainie dowiedzialam sie co prawda niewiele (jak mozna poznac kraj w dwa dni?!), ale na Polske spojrzalam potem z troche innej perspektywy niz zwykle. Takie doswiadczenia sie przydaja. Co nie przeszkadza, ze i tak ten wpis o hipermarketach zamieszczam.;)
piątek, 23 października 2009
Liscie w wersji duzej...
...sa TUTAJ. I nie tylko te, co pod spodem, ale rowniez pare innych (chociaz wszystkie "komorkowe"...) Kolorowe liscie inaczej
W zeszlym roku o tej porze zaczelam juz zamieszczac kolorowe jesienne liscie. Teraz proponuje Wam liscie w innej wersji, tez kolorowe, ale na ziemi... :)
Zrobilam je jakies dwa tygodnie temu w parku w poblizu Tokio, niestety, komorka, bo akurat nie mialam przy sobie aparatu. Zamieszczam narazie bez wiekszych wersji, dodam je ewentualnie pozniej, dobrze? ![]() ![]() ![]() |
Archiwum
Ostatnie notki
Zakładki:
Ahoj, nowy Czytelniku!
Blogowe odkrycia, duze i male
Dziekuje za linki!
Polecane nieblogowe
.. .. U MNIE GODZINA: .. ..
|